24 września 2016

Rozdział 12

'' Myślę, że mam już dosyć, mogłam się trochę upić. Mówię to co myślę, mogłam to robić częściej, ponieważ cała moja życzliwość jest brana za słabość. Teraz jestem 4,5 sekund od szaleństwa, a wciąż mamy trzy dni do piątku. Próbuję tylko wrócić do domu przed poniedziałkowym rankiem, przysięgam, szkoda że nikt mi nie powiedział. Jeśli pójdę tej nocy do więzienia, obiecaj, że zapłacisz kaucję. Widzisz, oni chcą kupić moją dumę, ale ona nie jest na sprzedaż...Widzisz, cała moja życzliwość jest brana za słabość...''
~*~
  Całą noc powtarzałam w myślach jego słowa. Analizowałam tą krótką wypowiedź wspominając subtelną barwę głosu jaką śpiewał. Tekst piosenki brzmiał tak, jakby został napisany w oparciu o moje problemy. Nie przypuszczałam, że tak zbuntowany chłopak może mieć swoją cichą naturę. Już wiedziałam, że wszystkie negatywne emocje zamienia w piękny śpiew. Ja także tak robię, gdy nikogo nie ma w domu. Daję wycisk moim strunom głosowym aby tylko dać upust złym emocjom i uczuciom. I to rzeczywiście pomaga. Nie jest szkodliwe a daje tyle radości.  
  Śniło mi się, że jesteśmy razem gdzieś na odludziu. Nikt nam nie przeszkadzał więc my spokojnie rozmawialiśmy. Zwierzaliśmy się sobie, opowiadaliśmy, wspominaliśmy minione lata. Nie jestem pewna ile czasu mówiliśmy, ale byliśmy tak rozpromienieni, że nie robiliśmy sobie nic z upływających minut. Zayn opowiadał kawały, a ja pierwszy raz od bardzo dawna tak szeroko się śmiałam. Czułam jakbyśmy znali się od zawsze. Nie obawiałam się mówić mu najwstydliwszych sekretów. W końcu podszedł do mnie, złapał moją rękę i znów zaczął śpiewać. Tym razem jeszcze wyraźniej słyszałam delikatny głos. Słowa same cisnęły się na jego wargi tworząc coś zupełnie nowego. Śpiewał o cierpieniu, miłości, pożądaniu i walce. Kiedy czułam, że już nic nie jest w stanie tego zniszczyć, obudził mnie dźwięk telefonu Malika.
  Wszystko zniknęło. Cudowna pustka została zastąpiona przez pokój chłopaka. Znów świat wyglądał tak jak kilka godzin temu. Chwilę zajęło mi dojście do siebie po tak niosącym szczęście śnie. Ucieszyłam się widząc, że Zayn spał ze mną całą noc. Zrobiło mi się gorąco gdy obserwowałam jego nienaganną sylwetkę. Rozmawiał przez telefon nieświadomy tego, jak na mnie działa.
  -Myślę, że powinienem wkrótce odwieźć cię do domu. Moja siostra za niedługo wróci – odezwał się gdy odłożył swój telefon na szafkę.
  Nie chciałam go opuszczać. Zdecydowanie był najidealniejszym i najpiękniejszym nastolatkiem jakiego widziałam. Normalne było to, że nie chciałam odmawiać sobie takiej przyjemności. Nie mogłam mu jednak zdradzić swoich myśli. W odpowiedzi jedynie pokiwałam głową wiedząc, że wkrótce świat wróci do swej poprzedniej szarości.
  -Zayn? – zapytałam cicho gdy siedzieliśmy już w samochodzie.
  Spojrzał na mnie wyczekując co powiem.
  -Dlaczego nigdy nie wspominałeś, że śpiewasz?
  Milczał dłuższą chwilę, a ja już zaczynałam się obwiniać, że wkraczam w strefę prywatną. Cholera, chciałam być jego prywatnością, sekretem i wszystkim innym.
  -Śpiewam tylko, gdy jestem zły. To pozwala mi się uspokoić. Nigdy nie zamierzałem się tym chwalić – wyjaśnił krótko. – Wie o tym moja siostra i ty. Czuj się zaszczycona. Sydney postanowiła wykorzystać mój głos w wytwórni i tak nagrałem tą piosenkę.
  Nie sądziłam, że tak to wygląda. Byłam naprawdę wdzięczna jego siostrze, że potrafiła wyciągnąć z Zayna taki talent.

~*~
  Trochę obawiałam się poniedziałkowych lekcji. Byłam pewna, że czeka mnie konfrontacja z Kaiem. Nie czułam się dobrze z tym, że bez słowa go zostawiłam. Jednak pocałunek z Malikiem wywarł zbyt wiele emocji, bym wtedy potrafiła myśleć. Przez cały weekend wspominałam to, do czego między nami doszło. Czułam na sobie rozpalone usta Zayna i nasze nierównomierne oddechy. Pragnęłam to powtarzać każdego dnia. Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że już nie jest mi obojętny. Kochałam go mimo tego, że wiedziałam kim jest. Nie bałam się kolejnego rozczarowania. Wierzyłam głupio, że także coś do mnie czuje.
  Poczułam się jak kompletna idiotka gdy w szkole zobaczyłam go z Kit. Nie sądziłam, że wszystko wróci do normy. Z ukrycia obserwowałam jak całują się w kącie korytarza czując niepohamowaną zazdrość.
  Wszystko zmieniło się gdy słuchałam muzyki stojąc przy szafce. Spokojne nuty uderzały w moje poranione serce. Za wszelką cenę starałam się nie myśleć o rozczarowującym zachowaniu mulata. I właśnie wtedy poczułam jak ktoś popycha mnie na szafki. Przerażona spotkałam się wzrokiem z Malikiem. Nie wiedziałam co go do mnie sprowadziło. Nie pofatygował się wcześniej nawet przywitać. Spokojnie wyjął obie słuchawki z moich uszu, pozbawiając mnie ukochanej muzyki. Ujął w dwa palce podbródek nie dając mi nic powiedzieć.
  -Tęskniłaś, złotko? – zapytał seksownym głosem.
  Nie zdążyłam nawet pomyśleć nad odpowiedzią. Brutalnie wpił się w me usta. Na chwilę straciłam kontakt z rzeczywistością. Nie byłam pewna, czy to dzieje się naprawdę. Jakim cudem rzucił się na mnie w miejscu publicznym? W szkole wszyscy go znali, a ja uchodziłam przecież za największą ofiarę. Byliśmy z różnych światów, kompletnie inni, a jednak coś nas do siebie ciągnęło. Ludzie wokół coś krzyczeli, niektórzy robili zdjęcia, my oddawaliśmy się tej rozkosznej czynności. W tamtej chwili nie myślałam o niczym, prócz tego, że się całujemy.
  -Spotkajmy się za dwie przerwy na parkingu szkolnym – szepnął do mojego ucha, gdy skończyliśmy.
  Odszedł tak szybko, jak się pojawił. Zostawił mnie pobudzoną, zaskoczoną i zakochaną.

~*~
  Odkąd przyszłam do szkoły próbowałam dodzwonić się do przyjaciółki. Martwiłam się jej nieobecnościami. Wiedziałam, że chodziła na imprezy, bawiła się. Kiedy wykonywałam połączenie po raz kolejny, ktoś zaciągnął mnie do damskiej toalety. Chciałam krzyknąć, ale tajemnicza postać umiejętnie zasłoniła moje usta. Kiedy się odwróciłam, dostrzegłam rozwścieczonego Kaia.
  -Myślę, że powinniśmy porozmawiać – warknął.
  Na całym mym ciele pojawiły się ciarki. Tego się właśnie obawiałam. Odsunęłam się od niego. Nie zdążyłam przemyśleć tego, co mu powiem.
  -Wiem, że beznadziejnie to wyszło- w ten sposób chyba chciałam pokazać mu, że wiem o swojej winie.
  Okryłam się szczelniej swetrem czując napływający chłód. Nasza konfrontacja nie zmierzała w dobrym kierunku. Przypominały mi się wszystkie nasze kłótnie i złość w oczach chłopaka. Powinnam dawno uświadomić sobie, że nie możemy być przyjaciółmi. Zbyt wiele przykrych spraw z naszego związku powracała do mnie. Naprawdę bałam się, że podniesie na mnie rękę.
  -Posłuchaj skarbie. Zaskoczyłaś mnie pocałunkiem z najniebezpieczniejszym nastolatkiem w Bristolu. Zapewne uświadomił cię o swojej mrocznej stronie, pokazał pistolety i opowiedział o ciemnych typach z kasyna, prawda? – zaczął okrążając moje ciało, jak dzikie zwierzę niewinną owieczkę – Lecz powiem ci.. zaimponowałaś mi tym odważnym czynem. Teraz cała szkoła o was plotkuje, a dziewczyny z Kit na czele nienawidzą cię.
  Poczułam nagle przypływ odwagi. Musiałam walczyć o dobre imię Zayna.
  -Nie znasz jego i cholera o mnie też nic nie wiesz. Kai, daj spokój – powiedziałam szybko.
  Zaśmiał się słysząc moje słowa. Chciał uderzyć głębiej, w moje serce by pokazać mi, że jest górą. Ja jednak od zawsze to wiedziałam. W grze słownej nie miałam szans i z nim, i z Malikiem.
  -Rayno, myślałem, że wszystko sobie wyjaśniliśmy, wybaczyliśmy te głupie błędy. Dlatego zaprosiłem cię na bal. Jesteś idiotką, myśląc, że o niczym nie wiem. Powinienem pogratulować Malikowi, że cię zaliczył, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że jesteś zwykłą cnotką – nie mogłam dłużej słuchać tych obelg – Życzę ci powodzenia, póki co baw się dobrze, bo wkrótce pożałujesz każdego swojego czynu.
  -Nie boję się twoich gróźb – skłamałam.
  -Zobaczymy, skarbie.

~*~
  Na spotkanie z Zaynem szłam roztrzęsiona. Nie potrafiłam się pozbierać po ataku Parkera. Nie chciałam nawet myśleć w jaki sposób się zemści. Widok beznamiętnie opartego o samochód Malika, dał mi chwilę odetchnienia. Podeszłam do niego nieśmiało. Trzymał ręce w kieszeniach swoich czarnych spodni. Kiedy na mnie spojrzał, domyślił się, że coś się wydarzyło. Nie pytał i nie prosił o wyjaśnienia. Podszedł i mocno mnie przytulił. Gdy schowałam twarz w jego bluzę pozwoliłam by kilka łez poleciało z moich tęczówek.
  -Uspokój się, mała – powiedział cicho.
  Pociągnęłam nosem i przetarłam oczy. Dopiero wtedy mogłam na niego spojrzeć. Miał ciepło w oczach. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów kierując ją w moją stronę. Nie wiedziałam do czego zmierza.
  -Palenie pozwala się uspokoić – wyjaśnił.
  Mimo, że głos w głowie mówił bym tego nie robiła, wzięłam od niego jedną fajkę. Uśmiechnął się odpalając swoją i podał mi zapalniczkę. Rozejrzałam się czy przypadkiem żaden nauczyciel nas nie widzi i skupiłam się na nikotynie. Rzeczywiście, już po chwili poczułam rozluźnienie. Spokojnie zaciągałam się papierosem, co jakiś czas kaszląc. Byłam w tym zupełnie nowa.
  -Dziękuję  - uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
  Palił spokojnie kiwając głową. Miałam chwilę by przyjrzeć się jego nienagannej sylwetce. Kiedy mój wzrok powędrował na usta chłopaka, pomyślałam, że dobrze było by go pocałować. Zayn chyba wiedział czego pragnę, bo już po chwili znów nasze usta się spotkały. Wszystko było jak z niegrzecznej bajki. Piękne i zbuntowane. Do czasu, aż do naszych uszu nie dotarł ten głos.
  -Całowanie i palenie na terenie szkoły. Gratuluję moi państwo.
  Dyrektor.  
~*~ 
Zwróćcie uwagę na groźby Kaia, bo wkrótce rzeczywiście pogrążą życie Ray. Przepraszam za nieobecność, do następnego
  

22 sierpnia 2016

Rozdział 11

''Nie chcesz mnie, nie. Nie potrzebujesz mnie. Jak ja chcę ciebie, jak ja potrzebuję ciebie. A ja pragnę cię w moim życiu... A ja potrzebuję cię w moim życiu. Nie możesz mnie zobaczyć, nie, jak ja widzę ciebie. Nie mogę cię posiadać, nie, jak ty posiadasz mnie. Nie mogę cię ukraść, nie. Jak ty skradłeś mnie. Miłość, miłość, miłość...''
~*~

  Wspomnienie pocałunku Zayna przewijało się w mojej głowie mimo tego, że teraz się sobie przyglądaliśmy. Nie mogłam uwierzyć, że to się stało. Teraz nie różniłam się od Kit, Malik także mnie pragnął. Czułam jak na moje policzki wkrada się rumieniec. Oddychałam ciężko, zupełnie jak po wysiłku fizycznym. Serce mi szalało, biło nieznany wcześniej rytm. Nie przypuszczałam, że mulat tak na mnie wpłynie. Przy byłym chłopaku nigdy się tak nie poczułam.
  -Co, zabrakło ci języka w buzi? – gdy to usłyszałam, od razu pomyślałam sobie, że niedawno mój język robił coś innego.
  Momentalnie stałam się taka zawstydzona tym, co się wydarzyło. W przeciwieństwie do Malika, który ochoczo się we mnie wpatrywał. Być może moja podświadomość szalała, ale widziałam w jego oczach pożądanie. Pragnęłam cofnąć czas o kilka minut byśmy mogli powtórzyć ten pocałunek.
  Z budynku dobiegały dźwięki klubowej muzyki, przy której zapewne szalało pół szkoły. Wiedziałam, że Kai nie zauważył mojego zniknięcia przejęty podrywaniem innych dziewczyn. Doszłam do wniosku, że po tym co się wydarzyło z Zaynem, nie mam ochoty wracać na bal by znów przyglądać się jemu i Kit.
  -Wrócę do domu – odezwałam się cicho. Nie do końca wiedziałam po co mu to mówię.
  -Bal kończy się w nocy. Możemy skorzystać z okazji i wybrać się gdzieś, bo ta nędzna impreza mnie znudziła – rzucił pewnie znów odpalając bibułkę z nikotyną.
  Znów zapragnęłam spędzić z nim trochę czasu. Pamiętałam jak cudownie bawiłam się poznając jego prawdziwe oblicze. Dla mnie nie liczyło się miejsce, nieważne czy to była restauracja czy niebezpieczne kasyno. On zbyt mocno mnie intrygował bym mogła odpuścić.
  -A co z Kit i Kaiem? – zapytałam z grzeczności. Wcale nie obchodził mnie los wrednej blondynki.
  Mulat zmniejszył dystans między nami wypuszczając w niebo dym papierosowy. Położył prawą rękę na moim policzku wpatrując się. Uśmiechnął się zabójczo, co spowodowało tylko obudzenie się motyli w mym brzuchu.
  -Zajmą się sobą, a my sobą- powiedział powoli.- Chodź – złapał mnie za rękę i śmiało poprowadził w kierunku swojego samochodu.
  Wsiadłam w głębi ciesząc się jak wariatka. Zayn zajął miejsce za kierownicą i z piskiem opon odjechał. Nie pytałam gdzie zmierzaliśmy. Czułam się zbyt beztrosko by się tym zamartwiać. Chłopak był kimś wyjątkowym, nie poznałam bardziej skrajnej osoby. Prawdą było, że chciałam być częścią jego życia, codzienności. Ciszę przerwała rozpoczynająca się w radiu piosenka.
Wait a second
Let me catch my breath
Remind me how it feels to hear your voice
Your lips are moving
I can’t hear a thing
Living life as if we had a choice

Anywhere, anytime
I would do anything for you
Anything for you
  Tekst zgadzał się z moimi obecnymi odczuciami. Dla takiego Zayna zrobiłabym dosłownie wszystko. Zdziwiłam się kiedy on skręcił w biedniejszą część Bristolu. Za oknem było ciemno lecz ja widziałam poruszające się po chodniku szemrane towarzystwo. Nigdy nie byłam w tak obskurnym miejscu. Uliczna mafia nie pasowała do stylu życia Malika. Nikt z ludzi tu mieszkających nie pławił się w luksusach, w przeciwieństwie do niego. Wystraszyłam się gdy bez słowa zatrzymał auto w nieoświetlonej uliczce. Odwrócił wzrok w moją stronę i jego oczy spotkały się z moimi pytającymi tęczówkami. Nie spodziewałam się tak przerażającej atrakcji.
  -Muszę załatwić tu jedną sprawę. Poczekasz grzecznie – odezwał się tonem nieznoszącym sprzeciwu.
  W odpowiedzi jedynie pokiwałam głową. Chłopak przybliżył się do mnie, a jego ręka znalazła się na odsłoniętym przez sukienkę kolanie. Od razu poczułam ciarki na całym ciele. On jednak pewnym ruchem otworzył schowek. Wystraszyłam się widząc co w nim trzymał. Bez słowa zabrał lśniący, czarny pistolet i schował go do kieszeni marynarki. Wysiadł z auta zostawiając mnie rozkojarzoną. Nie spodziewałam się, że wozi w samochodzie broń. Czy zamierzał kogoś zabić? Czy już wkrótce miałam być świadkiem strzelaniny? Nie zdawałam sobie sprawy w jak brudny świat się wmieszałam. Byłam pewna, że Zayn nie zrobi mi krzywdy. Na kogoś jednak potrzebował pistoletu. Wyglądałam przez szybę, bo chciałam dojrzeć z kim on się spotkał.
  Stał luźno trzymając jedną rękę w kieszeni. Drugą gestykulował co dodawało tylko wiarygodności słowom, które wypowiadał. Był taki seksowny w czarnym garniturze. Po chwili dostrzegłam jego rozmówcę. Stary, siwy facet ubrany w dresy. Od razu domyśliłam się, że tu mieszkał. Palił w oczy kontrast pomiędzy wyglądem tych dwóch osobników. Po chwili wściekły Malik wyciągnął pistolet grożąc towarzyszowi. Ten jak poparzony odskoczył uderzając o ścianę pobliskiego budynku. Zayn podszedł bliżej wymierzając w niego pistolet. Powiedział coś zdenerwowany prosto w twarz facetowi, po czym odszedł.
  -Co to było? – zapytałam nieśmiało gdy wycofywał z uliczki.
  -Facet wisi pieniądze mojej naiwnej siostrze. Obiecałem, że się tym zajmę – wyjaśnił krótko.
  Przez chwilę analizowałam w głowie jego słowa. Byłam ciekawa jaka jest jego rodzina, czy też zamknięta w sobie jak on.
  -Nie wyglądał na kogoś kto będzie w stanie zwrócić pieniądze – skomentowałam wspominając ubogi strój mężczyzny.
  Zayn zaśmiał się przyspieszając samochód. Nie patrzył na mnie ani przez chwilę, a ja i tak siedziałam zawstydzona.
  -Pozory mylą, skarbie.
  Rozpłynęłam się słysząc to słodkie słowo. On wypowiadał je bez zastanowienia, a dla mnie to było jak największy w świecie komplement. Z każdą minutą przyspieszał prędkość samochodu jakby obawiał się, że ktoś nas goni. Spojrzałam w tylne lusterko i rzeczywiście na ogonie siedział nam czarny samochód. Nie tak wyobrażałam sobie chwile z Zaynem. Mocno zaciskał palce na kierownicy, tak że pobielały mu kostki. Wiedziałam, że jest wkurzony. Gwałtownie skręcił w prawo i zaczęliśmy jechać poboczną ulicą. Zabrakło mi odwagi by zapytać o co chodzi. Nie kontrolował rozwoju sytuacji i to go irytowało. Wystraszył mnie dzwonek jego telefonu. Sięgnął po niego jedną ręką sprawnie operując kierownicą. Dostrzegłam, że wywraca oczami na widok rozmówcy. Nie przywitał się, po prostu słuchał co mówi osoba po drugiej stronie linii.
  -Dobrze wiesz, że zobaczymy się później. Mam teraz ciekawsze sprawy do robienia – widziałam jak się uśmiecha. Ja byłam tą ciekawą sprawą.
  Znów nasłuchiwał. Każde kolejne słowo wymalowywało złość na jego twarzy. Malika można było tak łatwo zirytować.
  -Masz wokół pełno facetów. Zabaw się z nimi, dokończymy później – rzucił beznamiętnie i się rozłączył.
  Przez jaskrawe światła latarni zauważyłam, że znajdujemy się w najbogatszej dzielnicy. Z zazdrością w oczach oglądałam wystawne domy. Zayn zatrzymał się pod ogromną bramą. Już wiedziałam, że zawiózł mnie do swojej wilii. Otoczyliśmy fontannę i wysiedliśmy z samochodu. Dom był wprost ogromny, z mnóstwem okien i kilkoma balkonami. Mimo, że było ciemno ogród prezentował się zjawiskowo. Chłopak złapał mnie za rękę i podążyliśmy tak do drzwi. Całe moje ciało przechodziły ciarki. Pamiętałam jak wyglądał jego hol. Tym razem jednak nie przywitała nas gosposia, nikogo nie było w domu. Zayn zaprowadził mnie po schodach na górę.
  -Na pewno chcesz zobaczyć mój pokój – powiedział cicho nie puszczając mojej ręki.
  Rzeczywiście chciałam. Nie byłam pewna czy znajdę tam przedmioty obrazujące jego przeszłość, ale sama obecność w jego prywatnym pomieszczeniu cieszyła mnie. Otworzył drugie drzwi. Weszliśmy do środka, a mnie zaskoczyła wielkość pomieszczenia. Ogromny pokój był jak mój salon połączony z kuchnią. Dostrzegłam wielkie, dwuosobowe łóżko, pokaźną sumę płyt i filmów na półce. Całą ścianę zajmowała szafa, a drzwi które były niedaleko zapewne prowadziły do łazienki. Zayn podszedł do odtwarzacza muzyki i włożył jakąś płytę. W całym pokoju zabrzmiała spokojna, wręcz balowa nuta. Otworzył szampana stojącego na szafce nocnej. Byłam zaskoczona tym, że bez strachu przed rodzicami pije. Nalał trunek do dwóch kieliszków. Podał mi jeden cały czas wpatrując się w moje oczy. Upiłam trochę, a całe ciało oblało ciepło.
  -Zatańczymy?- zapytał słodko opróżniając swój kieliszek.
  Pokiwałam głową. Chciałam tego. Ułożył swoją prawą dłoń na moich plecach, a lewą trzymał moją rękę. Zetknęliśmy się ciałami. Z każdą minutą czułam coraz większe podniecenie. Kołysaliśmy się delikatnie w rytm muzyki. Po jakimś czasie pod wpływem alkoholu zrobiłam się senna. Tak bardzo nie chciałam opuszczać tego miejsca.
  -Możesz zostać na noc – odezwał się, zupełnie jakby czytał mi w myślach.
  -Twoi rodzice nie będą mieć nic przeciwko?- zapytałam zdumiona jego propozycją.
  -Nie żyją. Zajmuje się mną starsza siostra, a ona dużo pracuje – powiedział spokojnie, jakby taka strata była czymś normalnym.
  Momentalnie zrobiło mi się go szkoda. Po części zrozumiałam dlaczego jest taki oschły. Stracił dwie najważniejsze osoby w życiu. Wyjęłam z torebki telefon i napisałam mamie szybkiego smsa, że śpię u przyjaciółki. Dziś miałam okazję poznać Zayna i nie chciałam jej zaprzepaścić.
  -Załatwione – uśmiechnęłam się odkładając komórkę.
  Zayn wyjął z szafy jedną ze swoich koszulek i podał mi ją. Posłusznie poszłam do łazienki by się w nią przebrać. Gdy wróciłam, on już był w zwykłym T-shircie i  bokserkach. Przygotował nawet łóżko.
  -Jest późno, powinniśmy już się położyć.
  Zabrał z szafki telefon wraz z słuchawkami. Leżeliśmy w łóżku patrząc się na siebie. Zayn wsadził mi do ucha jedną słuchawkę po czym zabrzmiała muzyka. Jego ręce błądziły po moich plecach przysuwając mnie bliżej. Nigdy nie sądziłam, że skończymy w takim miejscu.
  -Przykro mi z powodu twoich rodziców – szepnęłam.
  -Było, minęło – odparł jeszcze bardziej się przybliżając.
  Wsłuchałam się w słowa piosenki. Spokojna melodia i piękny głos mężczyzny upajały mnie. Gdy nadeszła druga zwrotka czułam jakby muzyka stworzona była dla mojego pękniętego serca.
I won't, I won't, I won't
Cover the scar
I'll let 'em bleed
So my silence
So my silence won't
Be mistaken for peace
Am I wrong for wanting us to make it?
 -Mój Boże, kto to śpiewa? – zapytałam kompletnie oszołomiona zarówno tekstem jak i samym piosenkarzem.
  -Właściwie to ja – rzucił krótko składając pocałunek na moim ramieniu.
~*~ 
Rozdział nie do końca sprawdzony, naprawdę przepraszam. Jesteśmy już na momencie, w którym poznaliśmy główny sekret i talent Zayna - śpiew. Kolejny rozdział powinien pojawić się jeszcze w sierpniu